Dzięki obowiązującym przepisom możemy leczyć się „na NFZ” w innym kraju UE lub należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Głównym kierunkiem turystyki zdrowotnej Polaków były (i są) Czechy. To lider wyjazdów, w szczególności do klinik w okolicach Ostrawy.
Krótszy czas oczekiwania i transport pod dom i z powrotem
Dlaczego Polacy decydują się na zabieg usuwania zaćmy właśnie u południowych sąsiadów?
– Za wyjazdami pacjentów do Czech nie stoi żadna tajemnica, ale trzy konkretne powody: krótszy czas oczekiwania, możliwość dopłaty do lepszej soczewki oraz wygodna logistyka, czyli transport pod dom i z powrotem – mówi w rozmowie z Rz prof. Edward Wylęgała, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach.
W Czechach leczymy się także stomatologiczne. Bo tamtejsze placówki proponują m.in. leczenie osób z niepełnosprawnościami, przeprowadzane w narkozie. Tymczasem w Polsce brakuje chętnych. W efekcie do kliniki w Ostrawie jeżdżą pacjenci m.in. z DPS-ów i domów samopomocy.
Niemcy i Francja to z kolei główne kierunki turystyki zdrowotnej pacjentów, którzy wymagają wysokospecjalistycznych terapii: genetyka kliniczna, ortopedia czy chirurgia onkologiczna. Te wyjazdy odbywają się tylko za zgodą prezesa NFZ.
Albo pacjent opłaca sam, albo fundusze rozliczają się między sobą
Zgodnie z unijnymi przepisami polskim pacjentom przysługują dwa główne mechanizmy finansowania opieki medycznej poza granicami kraju.
Pierwszy to zwrot kosztów. Polega to na tym, że pacjent opłaca zabieg z własnej kieszeni za granicą, po czym wnioskuje do NFZ o refundację do wysokości kwoty, jaka przysługuje za wykonanie tej samej procedury w Polsce.
Drugi to leczenie planowane. Z tej możliwości można skorzystać, jeśli nie ma możliwości leczenia w kraju w odpowiednim terminie. Po uzyskaniu na to zgody prezesa NFZ koszty rozliczają między sobą fundusze państwowe.