Reklama
Reklama

Gapowicze bez wakacji. Dług sięga setek milionów złotych

Blisko 132 tys. osób widnieje w bazie BIG InfoMonitor z powodu zaległości za jazdę bez biletu. Łączny dług gapowiczów w Polsce wynosi już około 206,7 mln zł.

Wakacje oznaczają mniejszy tłok w autobusach i tramwajach, ale nie oznaczają końca problemów dla przewoźników. Jak wynika z danych BIG InfoMonitor, zaległości za jazdę bez ważnego biletu nadal są ogromne. Na koniec maja łączna wartość takich długów w Polsce wyniosła około 206,7 mln zł.

W rejestrze widnieje blisko 132 tys. osób, które nie uregulowały opłat za przejazdy komunikacją publiczną. Średni dług jednego gapowicza to 1567 zł. To kwota znacznie wyższa niż pojedyncza kara za brak biletu, bo do zaległości dochodzą m.in. odsetki i koszty windykacyjne.

Największy problem w Łódzkiem

Niechlubnym liderem zestawienia jest województwo łódzkie. Tam dług gapowiczów przekracza 76 mln zł, a w bazie widnieje ponad 42 tys. osób. Średnia zaległość przypadająca na jednego dłużnika wynosi 1801 zł.

Na drugim miejscu znalazło się województwo mazowieckie, gdzie niemal 27 tys. osób ma do oddania blisko 40 mln zł. 

Trzecie jest województwo pomorskie z zaległościami przekraczającymi 22,3 mln zł.

Najlepiej wypadają województwa opolskie i podkarpackie. W obu regionach liczba osób z zaległościami wynosi około 1,3 tys., a łączna kwota nieopłaconych kar nie przekracza 2 mln zł na województwo.

To nie tylko uczniowie i studenci

Choć jazda bez biletu często kojarzy się z młodzieżą, dane pokazują co innego. Najliczniejszą grupę dłużników stanowią osoby w wieku 35-44 lata. W bazie BIG InfoMonitor jest ich blisko 40 tys.

Eksperci zwracają uwagę, że nieopłacona kara może szybko urosnąć do poważnego długu. Do podstawowej opłaty dochodzą odsetki, koszty upomnień i działania windykacyjne. W efekcie jeden niezapłacony przejazd może stać się problemem odczuwalnym przez długi czas.

Wpis do rejestru ma konsekwencje

Z danych BIG InfoMonitor wynika, że po wakacjach liczba dłużników za jazdę bez biletu rośnie. W ostatnich dwóch latach wzrost był szczególnie widoczny w październiku i listopadzie.

Przed wpisaniem pasażera do rejestru musi zostać wysłane wezwanie do zapłaty. Jeśli dług nie zostanie uregulowany w ciągu 30 dni, zarządca transportu może dokonać wpisu. Taki wpis może utrudnić m.in. zakup sprzętu na raty, podpisanie umowy abonamentowej czy uzyskanie kredytu.

Łączna kwota zaległości, czyli 206,7 mln zł, pokazuje skalę problemu. To pieniądze, za które można byłoby kupić niemal 70 nowoczesnych autobusów elektrycznych.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama