Reklama
Reklama

Chcemy AI w samochodach, ale kierownicy oddawać nie zamierzamy

Sztuczna inteligencja ma pilnować, czy kierowca nie zasypia, podpowiadać właściwą prędkość, a samochód ma sam płacić za parking. Polacy są otwarci na nowe technologie w autach, ale stawiają im wyraźne granice.

Samochód przyszłości wcale nie musi jeździć bez kierowcy. Z badania „Za kierownicą innowacji”, przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Santander Consumer Multirent, wynika, że Polacy znacznie bardziej cenią sobie rozwiązania, które pomagają w jeździe i zwiększają bezpieczeństwo.

AI ma pilnować kierowcy

Najwięcej, bo 38 proc. ankietowanych, chciałoby korzystać z systemu monitorującego stan kierowcy. Sztuczna inteligencja mogłaby wykrywać jego zmęczenie lub spadek koncentracji i reagować, zanim dojdzie do niebezpiecznej sytuacji.

Drugim najbardziej pożądanym rozwiązaniem jest inteligentne dobieranie prędkości. 31 proc. badanych chciałoby, aby samochód analizował natężenie ruchu oraz sygnalizację świetlną i na tej podstawie podpowiadał kierowcy, jak szybko powinien jechać.

Entuzjazm ma jednak swoje granice. Aż 28 proc. ankietowanych deklaruje, że podczas jazdy w ogóle nie chce korzystać ze sztucznej inteligencji.

Najpierw klimatyzacja, później technologiczne fajerwerki

Jeszcze lepiej oczekiwania kierowców widać w odpowiedziach dotyczących obsługi samochodu ze smartfona. Tutaj wygrywa wygoda.

42 proc. Polaków chciałoby zdalnie uruchamiać ogrzewanie lub klimatyzację jeszcze przed wejściem do auta. 40 proc. przydałaby się możliwość sprawdzenia w telefonie stanu samochodu, m.in. poziomu paliwa albo tego, czy drzwi zostały zamknięte.

Co trzeci badany chciałby szybko odnaleźć samochód pozostawiony na parkingu, a 27 proc. wysłać trasę z telefonu bezpośrednio do nawigacji. Znacznie mniejsze zainteresowanie budzi wirtualny kluczyk umożliwiający przekazanie innej osobie dostępu do samochodu. Taką funkcję wskazało 16 proc. respondentów.

Samochód zapłaci za autostradę i paliwo

Auto przyszłości może być również elektronicznym portfelem. 51 proc. ankietowanych jest otwartych na płacenie bezpośrednio z poziomu samochodu. Najbardziej przydatne byłyby płatności za autostrady i parkingi – wskazało je 43 proc. badanych. 34 proc. chciałoby w ten sposób płacić za tankowanie lub ładowanie samochodu, 21 proc. za myjnię, a 15 proc. za zakupy w punktach drive-thru.

Zaufanie do takiego rozwiązania nie jest jednak bezwarunkowe. 34 proc. badanych chciałoby każdorazowo zatwierdzać transakcję. 39 proc. w ogóle nie ufa płatnościom wykonywanym przez samochód i woli korzystać z tradycyjnej karty, telefonu lub gotówki.

Elektronika może rozleniwić kierowców

Badanie pokazuje jeszcze jeden paradoks. Chcemy coraz bardziej inteligentnych samochodów, ale jednocześnie obawiamy się skutków uzależnienia od elektroniki.

Aż 81 proc. respondentów uważa, że nadmiar technologicznych udogodnień może osłabiać umiejętności kierowców i sprawić, że będą oni w mniejszym stopniu polegać na własnym doświadczeniu.

To właśnie może być granica, którą Polacy stawiają samochodowej rewolucji. Auto może ostrzec, pomóc, znaleźć miejsce na parkingu czy zapłacić za autostradę. Kierowcy niekoniecznie chcą jednak, aby zaczęło podejmować za nich wszystkie decyzje. 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama