W nocy z 6 na 7 lipca funkcjonariusze dwukrotnie byli wzywani do agresywnych zachowań pacjentów wobec personelu medycznego na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Nowym Targu.
Dwa razy jednej nocy SOR wzywał policję
Pierwsze zgłoszenie dotyczyło 68-letniej pacjentki, która – według ustaleń policji – miała zaatakować ratowniczkę medyczną wykonującą swoje obowiązki – podało RMF24. Kobieta została objęta czynnościami prowadzonymi przez funkcjonariuszy.
Kilka godzin później policjanci ponownie pojawili się na SOR-ze. Tym razem interwencja dotyczyła 34-letniego mężczyzny, który pod wpływem alkoholu. Pacjent miał kierować groźby wobec personelu medycznego. Mężczyzna został zatrzymany przez policję.
To nie pierwszy taki przypadek na tym SOR-ze. W czerwcu policjanci zajmowali się tam sprawą 48-latka, który według śledczych miał uderzyć pielęgniarza w twarz i kopnąć ratowniczkę medyczną. Postępowanie dotyczyło naruszenia nietykalności cielesnej osoby chronionej prawnie podczas wykonywania czynności służbowych.
Wcześniej, w grudniu 2025 roku, na tym samym oddziale doszło do ataku 51-letniej pacjentki na ratowniczkę medyczną. Kobieta miała kopać ją po brzuchu, szarpać za włosy i znieważać.
Bicie, kopanie wyzwiska
Nie ma dokładnej liczby awantur na polskich SOR-ach, ale agresja wobec medyków jest częstym zjawiskiem. Właśnie SOR-y i ratownictwo medyczne należą do najbardziej narażonych miejsc pracy personelu ochrony zdrowia. Potwierdzają to opisywane przez media ataki pacjentów na medyków.
Problem dotyczy nie tylko krzyków i gróźb. Wśród personelu medycznego odnotowywane są przypadki wyzwisk, naruszania nietykalności, rzucania przedmiotami, szarpania, a także ataków z użyciem niebezpiecznych narzędzi.
W 2024 r. ratownicy medyczni mieli zgłosić ponad 3 tys. przypadków, w których potrzebowali pomocy z powodu agresji pacjentów lub osób towarzyszących. Szacunki środowiska medycznego mówią nawet o setkach tysięcy agresywnych zachowań wobec ratowników rocznie, choć obejmują one także agresję słowną i sytuacje niewymagające interwencji policji.
A skala kontaktu z pacjentami jest ogromna: w 2025 r. z pomocy SOR-ów i izb przyjęć skorzystało około 6,6 mln osób, co zwiększa liczbę potencjalnych sytuacji konfliktowych.
Stres, strach, alkohol i braki kadrowe
Dlaczego do awantur dochodzi najczęściej na SOR-ach? Wśród powodów personel wskazuje m.in. długi czas oczekiwania. Pacjenci często nie rozumieją zasad triażu, czyli segregacji według pilności. Na to nakładają się stres i strach osób chorych oraz ich rodzin.
Poziom agresji często podnoszą osoby nietrzeźwe lub pod wpływem substancji psychoaktywnych. Zwłaszcza że pacjenci wiedzą o przeciążeniu personelu i brakach kadrowych.
Agresja jest szczególnie groźna właśnie na oddziałach ratunkowych, gdzie personel pracuje pod presją czasu i często zajmuje się pacjentami w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
To przestępstwo ścigane z urzędu
Tymczasem personel medyczny – o czym często zapominamy – podczas udzielania świadczeń zdrowotnych korzysta z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Oznacza to, że naruszenie nietykalności lekarza, ratownika czy pielęgniarki może skutkować odpowiedzialnością karną.
Bo jest traktowane jako przestępstwo ścigane z urzędu. Sąd może orzec grzywnę, karę ograniczenia wolności albo karę pozbawienia wolności do roku.