1 października – tę datę wielu Polaków kojarzy z początkiem sezonu grzewczego. Tyle że w przepisach nie ma zasady, zgodnie z którą właśnie tego dnia kaloryfery w blokach muszą zacząć grzać.
Przepisy definiują sezon grzewczy jako okres, w którym warunki atmosferyczne powodują konieczność ciągłego dostarczania ciepła w celu ogrzewania budynków. Nie wskazują jednak konkretnej daty jego rozpoczęcia.
Trzy chłodne dni i ogrzewanie może ruszyć
W praktyce decyzja należy najczęściej do spółdzielni, wspólnoty mieszkaniowej lub zarządcy budynku. Pod uwagę brana jest przede wszystkim pogoda, temperatura panująca w budynku, prognozy oraz zgłoszenia mieszkańców.
Jak podaje RMF24, przyjęło się, że ogrzewanie uruchamiane jest, gdy średnia dobowa temperatura na zewnątrz przez trzy kolejne dni spada poniżej około 10-12 stopni Celsjusza.
Nie jest to jednak próg zapisany w ustawie. Zarządca nie musi więc czekać, aż kalendarz pokaże 1 października. Jeżeli wyraźne ochłodzenie przyjdzie już we wrześniu, sezon grzewczy może rozpocząć się wcześniej.
Podobnie działa to w drugą stronę. Jeśli jesień jest wyjątkowo ciepła, uruchomienie ogrzewania może zostać przesunięte.
Ile stopni powinno być w mieszkaniu?
W przepisach dotyczących warunków technicznych budynków pojawiają się natomiast konkretne temperatury obliczeniowe. Dla pokojów mieszkalnych oraz części kuchni wynosi ona 20 stopni Celsjusza, natomiast dla łazienek 24 stopnie.
Nie oznacza to jednak, że spadek temperatury w pokoju do 19 stopni automatycznie uruchamia prawny obowiązek natychmiastowego włączenia wszystkich grzejników w budynku. Temperatury te służą przede wszystkim projektowaniu instalacji i określaniu warunków technicznych.
W wielu blokach znaczenie ma także automatyka pogodowa. System może reagować na temperaturę zewnętrzną i odpowiednio regulować dostarczanie ciepła. Dlatego nawet po rozpoczęciu sezonu grzejniki nie muszą być gorące przez całą dobę.
Kaloryfer zimny? Nie zawsze winna jest spółdzielnia
Jeżeli ogrzewanie w budynku zostało już uruchomione, a konkretny grzejnik nadal pozostaje zimny, problem może leżeć w samej instalacji. Jedną z najczęstszych przyczyn jest zapowietrzenie.
Sygnałem ostrzegawczym może być sytuacja, gdy grzejnik nagrzewa się nierównomiernie albo słychać w nim bulgotanie i szum. Przed sezonem warto również usunąć kurz z kaloryferów i sprawdzić działanie zaworów.
Początek sezonu grzewczego oznacza także powrót problemu zatruć tlenkiem węgla. Szczególnie ważne jest więc sprawdzenie przewodów kominowych i wentylacyjnych oraz niezatykanie kratek wentylacyjnych.
W mieszkaniach i domach, w których używane są urządzenia spalające paliwo, dodatkowym zabezpieczeniem jest czujka tlenku węgla.