Reklama
Reklama

Kacprzyk nagrany w gabinecie. Słowik: Podziwiam go za jedno

Dawid Kacprzyk przyjmuje pacjentów w Jaktorowie. Podczas wizyty nagranej ukrytą kamerą powiedział, że aferę wokół Szpitala Południowego „ma w d...”.

Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, wrócił do pracy z pacjentami. Dziennikarze ustalili, że przyjmuje w przychodni w Jaktorowie. Jeden z pracowników redakcji Kanału Zero umówił się do niego na rzeczywistą konsultację lekarską i nagrał rozmowę ukrytą kamerą.

Kacprzyk, pytany o medialne zamieszanie wokół swojej osoby, nazwał sprawę „aferą polityczną”. Dopytywany, jak do niej podchodzi, odpowiedział: „Mam to w d...”. Mówił też, że przez zainteresowanie mediów nie może swobodnie jeździć swoim Porsche Panamerą i do pracy przyjeżdża innym samochodem.

Podziwiam go za stuprocentową pewność siebie

Nagranie skomentował Patryk Słowik, jeden z dziennikarzy opisujących sprawę Szpitala Południowego.

– Muszę przyznać, że podziwiam go za jedno – za bezwzględną, stuprocentową pewność siebie. Ja bym tak nie potrafił – stwierdził.

Słowik przyznał, że wcześniej miał wątpliwości związane z kolejnymi publikacjami o Kacprzyku, który publicznie nie odpowiada na zarzuty i pytania mediów. Po obejrzeniu nagrania miał jednak zmienić zdanie i uznać, że o sprawie należy nadal mówić.

Kim jest Dawid Kacprzyk?

Dawid Kacprzyk to 28-letni lekarz, były koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w warszawskim Szpitalu Południowym i były działacz Koalicji Obywatelskiej. Był też radnym dzielnicy Ursus.

Głośno zrobiło się o nim w czerwcu 2026 r., gdy portal Zero.pl opisał jego sposób rozliczania pracy w publicznym szpitalu. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze, wynikało, że w 2025 r. Kacprzyk wykazał 1,6 mln zł dochodu, a w samym Szpitalu Południowym miał pracować średnio około 331 godzin miesięcznie. Dziennikarze zestawiali grafik dyżurów m.in. z jego aktywnością polityczną i medialną.

Po publikacjach Kacprzyk został zwolniony ze Szpitala Południowego, a sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W szpitalu skorygowano również część jego rozliczeń – chodziło o 33 faktury i około pół miliona złotych.

„Salonik VIP” i śledztwa prokuratury

To jednak nie tylko historia wysokich zarobków. Kolejne publikacje dotyczyły funkcjonowania SOR-u i tzw. saloniku VIP, w którym – według ustaleń dziennikarskich – wybrani pacjenci mieli być obsługiwani poza standardową ścieżką. Wokół sprawy szybko wybuchł również spór polityczny.

Prokuratura wszczęła postępowania dotyczące możliwych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Jeden z badanych wątków dotyczy rozliczania czasu pracy i możliwej szkody majątkowej placówki, drugi m.in. organizacji pracy SOR-u i bezpieczeństwa pacjentów.

Sam Kacprzyk wcześniej odpierał część stawianych mu publicznie zarzutów. W czerwcu przekonywał, że jest bezpodstawnie łączony z niektórymi zdarzeniami w szpitalu i zapowiadał kroki prawne wobec osób, które – jego zdaniem – rozpowszechniały nieprawdziwe informacje.

Śledztwa nadal trwają

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwa dotyczące możliwych nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Jedno z nich dotyczy podejrzenia doprowadzenia szpitala do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę co najmniej 558,5 tys. zł poprzez rozliczanie nierzetelnych danych dotyczących czasu pracy podczas dyżurów. Drugie obejmuje m.in. zasady przyjmowania pacjentów na SOR i możliwość narażenia ich na niebezpieczeństwo.

Kacprzyk nie usłyszał dotąd zarzutów i nie został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Zachowuje także prawo wykonywania zawodu. Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej nadal analizuje materiał w jego sprawie.

Nowe nagranie nie przesądza więc o odpowiedzialności karnej lekarza. Pokazuje natomiast po raz pierwszy szerzej jego własne podejście do afery, która od kilku miesięcy wywołuje polityczne i medialne emocje.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama