Gdyby wyniki najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski przełożyły się na wybory, Koalicja Obywatelska byłaby zdecydowanie pierwsza. Zdobyłaby 31,5 proc. głosów. Znacznie ciekawiej robi się jednak za jej plecami.
PiS ma 17,2 proc. poparcia. To o 2 pkt proc. mniej niż w poprzednim badaniu tej samej pracowni. Różnica między KO a PiS urosła aż do 14,3 pkt proc.
Braun coraz bliżej Konfederacji
Największy wzrost w całym badaniu notuje Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Jeszcze w poprzednim sondażu miała 6,8 proc. Teraz uzyskuje 10,9 proc., czyli aż o 4,1 pkt proc. więcej.
W tym samym czasie Konfederacja spadła z 15,1 do 12,9 proc.
Efekt? Oba ugrupowania dzielą już tylko 2 pkt proc. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej przewaga Konfederacji przekraczała 8 pkt proc.
Co więcej, Konfederacja i KKP mają w tym badaniu razem 23,8 proc. To więcej niż łączne poparcie dla PiS i Rozwoju Plus, które wynosi 22,5 proc.
Lewica osiąga 8,8 proc., a Rozwój Plus – 5,3 proc. Ten ostatni wynik jest szczególnie istotny, bo ugrupowanie znajduje się zaledwie 0,3 pkt proc. ponad progiem wyborczym.
Poza Sejmem w tym badaniu znalazłyby się PSL z wynikiem 3,8 proc., Razem – 3,2 proc. oraz Polska 2050 – 0,5 proc.

Jeden mandat przesądza o większości
Jeszcze ciekawiej wygląda symulacja podziału mandatów przedstawiona przez WP.
KO przypadłyby 192 miejsca, PiS – 95, Konfederacji – 66, KKP – 53, Lewicy – 39, a Rozwojowi Plus – 15.
I tutaj zaczyna się sejmowa matematyka.
KO i Lewica razem miałyby 231 mandatów. To absolutne minimum dające większość w 460-osobowym Sejmie.
PiS, Konfederacja, KKP i Rozwój Plus zebrałyby łącznie 229 mandatów.
Różnica między tymi dwoma blokami wynosiłaby więc zaledwie dwa miejsca. Przy pełnej frekwencji utrata dwóch głosów przez większość wystarczyłaby, aby nie miała ona przewagi w głosowaniu.
To tylko symulacja, a nie prognoza
Tych 231 mandatów nie należy jednak traktować jak prognozy wyniku wyborów. WP przeprowadziła symulację przy wykorzystaniu kalkulatora prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Model uwzględnia podział kraju na 41 okręgów i metodę D'Hondta, ale opiera rozkład poparcia w okręgach na poprzednich wyborach.
Przy wyniku 231:229 nawet niewielkie przesunięcia mogą więc zmienić podział mandatów.
Podobnie jest z Rozwojem Plus. Przy poparciu 5,3 proc. ugrupowanie balansuje tuż nad progiem. Jego ewentualne znalezienie się poniżej 5 proc. oznaczałoby, że głosy oddane na tę partię nie uczestniczyłyby w podziale mandatów, a całą kalkulację trzeba byłoby przeprowadzić od nowa.