Reklama
Reklama

NASK ostrzega przed wyborami 2027. Spodziewa się wysypu fałszywych kont kandydatów

Kandydat może być prawdziwy, jego konto już nie. NASK szykuje się na wysyp fałszywych profili przed wyborami 2027. Do pilnowania będzie ponad 6 tys. osób.

Fałszywy profil, prawdziwe nazwisko i zdjęcie kandydata, a na nim zmyślone oświadczenie albo nagranie stworzone przez AI. W ocenie NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. takich przypadków może być bardzo dużo. 

Problem jest tym większy, że o mandat może walczyć ponad 6 tys. osób.

Ochronę utrudni skala wyborów parlamentarnych

O tym zagrożeniu mówi w rozmowie z „Newsweekiem” Magdalena Wilczyńska, szefowa Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni NASK. Jednym z problemów, na które przygotowuje się ta państwowa instytucja, jest podszywanie się w mediach społecznościowych pod prawdziwych kandydatów.

Skala wyborów parlamentarnych znacznie utrudnia ochronę. Kandydatów mogą być tysiące, a każdy może prowadzić profile na kilku platformach. Sprawdzenie, czy obok prawdziwego konta nie powstało łudząco podobne fałszywe, staje się więc ogromnym przedsięwzięciem.

Ponad 6 tys. kandydatów do pilnowania

Dlatego NASK chce przygotować się do tego wcześniej. Jak zapowiada Wilczyńska, planowane są szkolenia dla komitetów wyborczych dotyczące bezpieczeństwa. Mają również powstać specjalne kanały, którymi będzie można szybko zgłaszać przypadki podszywania się pod kandydatów.

To istotne, bo fałszywy profil może nie ograniczać się do wykorzystania nazwiska czy zdjęcia. Oszuści mogą publikować w imieniu polityka zmyślone wypowiedzi, deklaracje programowe czy kompromitujące go materiały. Sztuczna inteligencja pozwala dodatkowo tworzyć realistyczne zdjęcia, nagrania głosowe i filmy.

NASK bierze pod uwagę również pojawienie się podczas kampanii chatbotów rozpowszechniających dezinformację oraz influencerów wygenerowanych przez AI.

Fałszywe konta już pojawiały się podczas wyborów

Nie jest to zagrożenie wyłącznie teoretyczne. NASK już wcześniej wykrywał profile podszywające się pod kandydatów. Przed wyborami prezydenckimi w 2025 r. informował także o wykryciu na platformie X sieci kilkuset kont, które w skoordynowany sposób rozpowszechniały treści zgodne z narracjami rosyjskiej propagandy.

Wykorzystywano m.in. materiały tworzone przy użyciu AI, a publikacje dotyczyły tematów wywołujących silne emocje: migracji, bezpieczeństwa, polityki zagranicznej czy sytuacji gospodarczej.

NASK zastrzega jednak, że samo rozpowszechnianie przekazu zgodnego z rosyjskimi narracjami nie oznacza automatycznie, że za konkretnym kontem stoi Rosja.

NASK zgłasza, treści pozostają w sieci

Kolejnym problemem jest reakcja samych platform społecznościowych. Z raportu NASK dotyczącego 2025 r. wynika, że instytucja przekazała platformom 168 zgłoszeń dotyczących tematyki wyborczej. Tylko 12, czyli 7 proc., zakończyło się usunięciem lub moderacją treści.

Jeszcze gorzej wyglądały zgłoszenia dotyczące łatwych do zweryfikowania fałszywych informacji związanych z wyborami i kandydatami. Spośród 108 przypadków platformy podjęły działania jedynie w czterech.

To pokazuje, dlaczego podszywanie się pod kandydatów może być szczególnie groźne. Nawet szybko wykryte fałszywe konto nie musi natychmiast zniknąć. W tym czasie spreparowane nagranie, oświadczenie czy wpis może zostać udostępniony tysiące razy.

A skala pracy analityków już rośnie. Według danych przytoczonych przez Wilczyńską w całym 2025 r. NASK skierował do platform około 45-46 tys. zgłoszeń. W pierwszej połowie 2026 r. było ich już około 65 tys.

Przed kampanią parlamentarną problem może więc polegać nie tylko na rozpoznaniu dezinformacji. Najtrudniejsze może być wystarczająco szybkie ustalenie, kto w internecie jest prawdziwym kandydatem, a kto tylko się pod niego podszywa.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama