Niemal 500 osób dziennie. Co godzina 21. Tak szybko w pierwszej połowie 2026 roku zmniejszała się liczba mieszkańców Polski. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy ubyło nas około 90 tys. mniej więcej tyle – jak policzył serwis Forsal.pl – ile liczy Legnica.
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują jednak coś znacznie poważniejszego niż sam spadek liczby ludności. Polska szybko się starzeje, a różnica między liczbą seniorów i najmłodszych mieszkańców staje się ogromna. Na każde 100 dzieci i nastolatków przypada już około 140 osób w wieku poprodukcyjnym.
W pół roku ubyło 90 tys. Polaków
Według danych GUS na 30 czerwca 2026 roku Polska liczyła 37 mln 243 tys. mieszkańców. Pod koniec 2025 roku było nas około 37 mln 333 tys.
Oznacza to spadek o blisko 90 tys. osób w ciągu 181 dni. Po przeliczeniu daje to około 497 mieszkańców dziennie i 21 osób na godzinę.
Dla porównania pod koniec ubiegłego roku Legnica liczyła niespełna 90 tys. mieszkańców. Można więc powiedzieć, że w ciągu jednego półrocza z demograficznej mapy Polski zniknęło miasto tej wielkości.
Ale właśnie tutaj zaczyna się znacznie poważniejsza część problemu.
Dzieci ubywa jeszcze szybciej
W połowie 2026 roku dzieci i młodzież do 17 roku życia stanowiły już tylko 17,4 proc. mieszkańców Polski. To niespełna 6,5 mln osób.
W ciągu sześciu miesięcy liczebność tej grupy zmniejszyła się o ponad 94 tys. osób. A więc ubytek wśród dzieci i nastolatków był większy niż spadek liczby wszystkich mieszkańców kraju.
Nie oznacza to oczywiście, że w pół roku „zniknęło” 94 tys. dzieci. Część starszych nastolatków ukończyła 18 lat i przeszła do kolejnej kategorii wiekowej. Problem polega na tym, że zastępujące ich najmłodsze roczniki są znacznie mniej liczne.
To właśnie ten proces coraz mocniej zmienia polską piramidę wieku.
Na 100 dzieci przypada już 140 seniorów
Na drugim końcu demograficznej skali znajduje się coraz większa grupa seniorów.
Osoby w wieku poprodukcyjnym – kobiety od 60 i mężczyźni od 65 roku życia – stanowią już 24,3 proc. społeczeństwa, czyli około 9 mln osób.
Dla porównania osób w wieku przedprodukcyjnym jest około 6,5 mln.
Różnica przekracza więc 2,6 mln osób. Na każde 100 dzieci i nastolatków przypada już około 140 osób w wieku poprodukcyjnym.
Jeszcze ściślej wygląda środek tej piramidy. Osoby w wieku produkcyjnym stanowią 58,3 proc. ludności Polski – około 21,7 mln osób. To właśnie ta grupa utrzymuje znaczną część systemu podatkowego i składkowego, z którego finansowane są m.in. emerytury, ochrona zdrowia czy opieka społeczna.
115 tys. urodzeń, 210 tys. zgonów
Przyczyna kurczenia się Polski jest widoczna również w statystykach urodzeń i zgonów.
W pierwszej połowie 2026 roku przyszło na świat około 114,9 tys. dzieci. W tym samym okresie zmarło około 210 tys. osób.
Oznacza to naturalny ubytek ludności na poziomie ponad 95 tys. osób.
Inaczej mówiąc: na każde 100 urodzeń przypadały około 183 zgony.
Co więcej, sytuacja pogorszyła się w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 roku. Urodzeń było o około 900 mniej, a zgonów o około 1,6 tys. więcej.
Migracja nie jest w stanie odwrócić tego trendu. W pierwszej połowie roku saldo migracji zagranicznych na pobyt stały było dodatnie i wyniosło około 5,6 tys. osób. To jednak niewielka wartość wobec ponad 95-tysięcznego ubytku naturalnego.
Puste ławki mogą być dopiero początkiem
Demografia może w najbliższych latach stać się bardzo konkretnym problemem dla samorządów. Coraz mniej dzieci oznacza mniej uczniów, a w części miejscowości konieczność reorganizacji sieci szkół i przedszkoli.
Mniejsze roczniki będą następnie wchodziły na rynek pracy. To oznacza mniej potencjalnych pracowników i większą presję na przedsiębiorstwa, żeby automatyzować produkcję, podnosić wydajność albo szukać pracowników za granicą.
Jednocześnie po drugiej stronie rośnie grupa ludzi potrzebujących coraz większego wsparcia państwa i samorządów. Starzenie się społeczeństwa oznacza większe zapotrzebowanie na ochronę zdrowia, opiekę długoterminową, geriatrię, domy pomocy społecznej oraz usługi opiekuńcze.
Zmieniać będą się również miasta – od transportu publicznego po mieszkalnictwo i dostępność przestrzeni dla osób mających problemy z poruszaniem się.