czwartek, 22 października 2026 01:38
Reklama
Reklama

Polak tworzy banknoty dla ponad 50 krajów

Jacek Kanior od ponad 40 lat tworzy wizerunki na banknotach. Jego prace trafiły do ponad 50 państw, a zawód rytownika staje się coraz rzadszy.

Banknoty przechodzą codziennie przez miliony rąk. Mało kto zastanawia się jednak, kto stworzył widoczne na nich portrety i drobne wzory. 

Jednym z takich artystów jest 74-letni Jacek Kanior z Koszalina. Pracował przy banknotach dla ponad 50 państw, a jego dzieła można znaleźć m.in. na pieniądzach używanych w Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Armenii, Gruzji i Omanie. W rozmowie z „Faktem” opowiedział o zawodzie, który wykonuje od ponad czterech dekad.

Zaczęło się od polskiej dwudziestozłotówki

Jacek Kanior ukończył Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 1977 roku rozpoczął pracę w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie. Początkowo zajmował się znaczkami pocztowymi. Przygotowywał m.in. prace związane z igrzyskami olimpijskimi w Moskwie i powstaniami śląskimi.

Pierwszym dużym zleceniem banknotowym był portret Romualda Traugutta na 20-złotówce z czasów PRL. To zarazem jedyny polski banknot, przy którym pracował. W 1981 roku, jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego, wyjechał do Niemiec Zachodnich. Po dwuletniej weryfikacji otrzymał pracę w berlińskiej wytwórni papierów wartościowych.

Jego portret trafił na niemieckie marki

Przełomem w karierze okazał się portret niemieckiej pisarki Bettiny von Arnim, który znalazł się na banknocie o nominale pięciu marek. Kanior wykonał go pod koniec lat 80., a banknot pozostawał w obiegu do czasu wprowadzenia euro. Później przygotowywał ryty i inne elementy graficzne dla kolejnych państw. Pracował m.in. przy banknotach gruzińskich, armeńskich i estońskich, a także przy zmodyfikowanej serii euro. Jego dorobek obejmuje również elementy wykorzystane przy nominałach 20 i 100 euro.

Po dwudziestu latach pracy w Berlinie związał się z firmą w Monachium. Obecnie przyjmuje zamówienia jako niezależny artysta, pracując ze swojej pracowni w Polsce.

Sześć linii na jednym milimetrze

Rytownictwo banknotowe wymaga ogromnej dokładności. W tradycyjnej technice artysta za pomocą rylca wycinał w stalowej płycie drobne linie i punkty, które następnie wykorzystywano podczas drukowania. Kanior opowiadał „Faktowi”, że na jednym milimetrze stalowej powierzchni potrafi wyciąć nawet sześć linii. Do takiej pracy potrzebuje lupy powiększającej obraz dziesięciokrotnie. 

Przez lata zmieniły się jednak narzędzia. Dawniej przygotowanie skomplikowanego portretu zajmowało nawet kilka miesięcy. Dziś artysta korzysta również z tabletu i komputera, a podobne zlecenie może wykonać w około cztery tygodnie.

Zawód, którego prawie nikt się już nie uczy

W rozmowie z „Faktem” rytownik przyznał, że obawia się o przyszłość swojego zawodu. Według jego relacji w szkole rytowników we włoskim Urbino kształci się obecnie tylko jedna osoba. Kanior przewiduje również, że w przyszłości część prac wykonywanych dotąd przez artystów może przejąć sztuczna inteligencja.

Ręczne rytowanie już dziś zajmuje znacznie mniej miejsca w procesie przygotowywania banknotów niż kilkadziesiąt lat temu. Komputer pozwala szybciej przygotowywać i poprawiać projekty, choć techniki druku wykorzystujące grawerowane wzory nadal pozostają ważnym elementem produkcji zabezpieczonych pieniędzy.

Jacek Kanior ma za sobą ponad cztery dekady pracy. Jego dorobek obejmuje portrety, ornamenty, znaki wodne i inne elementy graficzne banknotów, które można znaleźć w portfelach mieszkańców wielu krajów.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama