piątek, 23 października 2026 11:06
Reklama
Reklama

Domowa awaria w godzinach pracy. Tyle czasu nam zabierają

Sześciu na dziesięciu badanych zajmowało się domową awarią w godzinach pracy. Wystarczy zepsuta pralka czy cieknący kran, żeby dzień wyglądał inaczej.

Pęknięta rura, niesprawna pralka albo awaria ogrzewania. Takie problemy trudno odłożyć na wieczór. Zwłaszcza gdy trzeba znaleźć fachowca i umówić jego wizytę. 

Z badania UCE Research wynika, że 60,1 proc. pracujących respondentów przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy zajmowało się usuwaniem domowej awarii w czasie przeznaczonym na pracę zawodową.

Hydraulik nie zawsze przyjedzie po pracy

Zorganizowanie naprawy często zaczyna się od kilku telefonów. Trzeba znaleźć fachowca, ustalić termin, omówić zakres prac, a niekiedy również kupić potrzebne części. No i być w mieszkaniu podczas naprawy.

Wśród osób, które zajmowały się awarią w godzinach pracy, niemal połowa – 48,8 proc. – robiła to w ostatnim roku tylko raz. Co trzeci badany z tej grupy (33,1 proc.) miał taką sytuację dwa lub trzy razy. Kolejne 8,2 proc. respondentów zajmowało się domową usterką od czterech do pięciu razy, a 2,2 proc. co najmniej sześciokrotnie.

Godzina, dwie, a czasem cały dzień

Załatwienie sprawy nie zawsze kończy się na krótkim telefonie. Wśród respondentów, którzy zajmowali się awarią podczas pracy, 27,9 proc. poświęciło na to od 31 do 60 minut. Kolejne 25 proc. potrzebowało od jednej do dwóch godzin. Dłużej, bo od dwóch do czterech godzin, sprawą zajmowało się 11,8 proc. badanych. Ponad cztery godziny wskazało 2,9 proc., a 3,1 proc. poświęciło na awarię cały dzień roboczy lub więcej.

Pan Adam kilka razy w tygodniu pracuje zdalnie. Wiosną wykorzystał tę możliwość podczas remontu tarasu.

– Pracuję z domu dwa, czasem trzy dni w tygodniu. Wiosną robiłem remont tarasu i dzięki pracy zdalnej wszystko łatwiej mi było zorganizować. Część rzeczy załatwiałem przed pracą, część w przerwach. Kiedy trzeba było coś sprawdzić albo pomóc przy remoncie, po prostu odchodziłem na chwilę od komputera, a później wracałem do swoich obowiązków – opowiada nasz rozmówca.

Domowe problemy zostają w głowie

Awaria potrafi odciągać uwagę również wtedy, gdy naprawą zajmuje się już fachowiec. Wśród osób, którym przydarzyła się taka sytuacja, 87,8 proc. zauważyło jej wpływ na wykonywanie obowiązków zawodowych. Najczęściej wskazywano powracanie myślami do problemu (32,5 proc.), trudności z koncentracją (29,3 proc.) oraz stres i napięcie (29,1 proc.). 

Niemal co piąty respondent z tej grupy przerywał wykonywanie swoich zadań. Część badanych zmieniała priorytety, pracowała wolniej albo przekładała terminy. Nadrabianie obowiązków po godzinach zadeklarowało 9,3 proc.

Ankietowani mogli wskazać kilka skutków jednocześnie.

Czas poświęcony na awarie wart ponad miliard złotych

Autorzy badania oszacowali również wartość czasu, który pracujący poświęcają na rozwiązywanie domowych problemów podczas godzin pracy. W podstawowym wariancie obliczeń wyniosła ona 1,24 mld zł rocznie, co odpowiada około 18,7 mln godzin pracy w całym kraju. 

W zależności od przyjętych założeń szacunek mieścił się między 1,11 a 1,46 mld zł. To wycena czasu obliczona na potrzeby badania, a nie kwota faktycznych strat poniesionych przez pracodawców. Nie uwzględnia ona wprost tego, czy pracownicy wykonali później swoje obowiązki.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama