Reklama
Reklama

Wielka akcja CBA. Zatrzymania w sprawie elektrowni Ostrołęka. Pochłonęła miliardy

25 osób zatrzymanych, kolejne na celowniku CBA. Śledczy badają nadużycia przy elektrowni Ostrołęka, której niedokończona budowa kosztowała podatników miliardy złotych.

Blok węglowy Ostrołęka C. To miała być sztandarowa inwestycja PiS – jedna z największych inwestycji energetycznych w Polsce. Projekt ruszył bez pełnego finansowania i… został wstrzymany. Po nowoczesnej elektrowni zostały tylko gigantyczne rachunki, niedokończone konstrukcje i pytania o odpowiedzialność za zmarnowane pieniądze.

Teraz do akcji wkroczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne. W środę rano 4 listopada funkcjonariusze zatrzymali 25 osób w związku z podejrzeniami nadużyć przy budowie elektrowni Ostrołęka C. Prowadzą przeszukania i zabezpieczają materiał dowodowy w 30 lokalizacjach na terenie 11 województw.

To prawdopodobnie dopiero początek.

Minister Siemoniak zapowiada kolejne działania

O tej szeroko zakrojonej operacji poinformował minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w rozmowie w TVN24.

Zatrzymań dokonano na polecenie prokuratury. Funkcjonariusze CBA prowadzą również przeszukania i zabezpieczają dokumentację. Minister zapowiedział, że lista zatrzymanych może się wydłużyć.

– Machina ruszyła – stwierdził w „Rozmowie Piaseckiego” Tomasz Siemoniak. – Po bardzo dużej pracy CBA i prokuratury podjęliśmy działania w celu rozliczenia tej sprawy.

I wyjaśnił, że chodzi o „wszystko, co jest wokół elektrowni Ostrołęka”. – Budowę bloków, zmarnowane pieniądze, powiązani samorządowcy, powiązane firmy – wyliczył. 

„Śledztwo obejmujące lata 2018-2019 dotyczy działania na szkodę spółek Elektrownia Ostrołęka Sp. z o.o., Enea SA oraz Energa SA poprzez niedopełnienie obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych” – napisał na X.

Według informacji Radia ZET, przywoływanych przez Money.pl, wśród zatrzymanych jest Mirosław Kowalik, obecny prezes polskiego oddziału Westinghouse, zaangażowanego w przygotowania do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. 

Media informują również o zatrzymaniu osoby uczestniczącej w negocjowaniu kontraktu na budowę Ostrołęki C. 

Elektrownia, która nigdy nie zaczęła produkować prądu

Historia Ostrołęki C to jedna z najbardziej kosztownych i nieudanych inwestycji w polskiej energetyce. Budowa bloku węglowego o mocy około 1000 MW ruszyła w 2018 roku. Za przedsięwzięcie odpowiadały kontrolowane przez państwo spółki Energa i Enea.

Rząd PiS nadał jej rangę największej inwestycji w polskiej energetyce. Elektrownia w Ostrołęce miała mieć jeden z najnowocześniejszych bloków węglowych w Europie

Dwa lata później budowa została wstrzymano. Zmieniające się warunki rynkowe, rosnące koszty energetyki węglowej i problemy z opłacalnością inwestycji doprowadziły do rezygnacji z projektu.

Część wybudowanych już konstrukcji trzeba było rozebrać. Elektrownia nie wyprodukowała ani jednej kilowatogodziny energii, ale rachunek za niedokończoną inwestycję pozostał.

Kontrolerzy NIK ujawnili skalę strat

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że w związku z nieudaną inwestycją bezpowrotnie utracono ponad 1,3 mld zł.

W kolejnej kontroli, której wyniki opublikowano w 2025 roku, NIK zakwestionowała sposób rozliczenia projektu. Szczególne zastrzeżenia dotyczyły zaakceptowania roszczeń wykonawcy o wartości około 958 mln zł netto.

Kontrolerzy wskazywali między innymi na niewystarczającą weryfikację roszczeń, nieprawidłowości w dokumentacji i rezygnację z możliwości dochodzenia części kar umownych.

„Działania zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka związane z wycofaniem się z budowy bloku węglowego Ostrołęka C i rozliczeniem przerwanej inwestycji były nielegalne i niegospodarne”  – Money.pl cytuje NIK.

Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu wyrządzenia spółce znacznej szkody majątkowej.

Nie oznacza to jednak, że cała kwota strat jest przedmiotem zarzutów wobec osób zatrzymanych w środę. Dokładny zakres odpowiedzialności karnej musi ustalić prokuratura.

Kto odpowie za kosztowną porażkę?

Akcja CBA może być ważnym etapem wyjaśniania okoliczności jednej z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji energetycznych ostatnich lat.

Na razie nie wiadomo, jakie konkretnie zarzuty usłyszą zatrzymani i czy śledczy koncentrują się na decyzjach o rozpoczęciu budowy, czy przede wszystkim na późniejszych rozliczeniach z wykonawcami.

Pytania dotyczą również tego, kto zatwierdzał wielomilionowe wydatki i czy osoby odpowiedzialne za inwestycję miały pełną wiedzę o jej ryzyku finansowym.

Tomasz Siemoniak zapowiada kolejne zatrzymania. Sprawa elektrowni, która miała zapewnić Polsce energię, a pozostawiła po sobie ogromne straty, wchodzi w nową fazę.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama